﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Demokratyczny savoir-vivre w odcinkach">
<author_1="Jan Kamyczek">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="12">
<date="1953-12-13">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wanda B. w Złotoryi. "W gronie koleżanek wywiązała się dyskusja, czy wypada kobietom przychodzić do biura w spodniach. Prosimy o rozstrzygnięcie." — Tam, gdzie strój ten nie jest uzasadniony ani rodzajem pracy, ani klimatem, ani temperaturą, ani okolicznościami wczasowymi czy sportowymi, noszenie go trąci pretensjonalnością. Wyobraźcie sobie myśliwego, który "dla fasonu" na co dzień chodzi z dubeltówką. Dlatego do biura lepsza spódnica.
Tadek w Sopocie. "Czy można używać formy „proszę koleżeństwa"? — Lepiej: proszę koleżanek i kolegów. "Czy w tańcu trzeba bawić partnerkę rozmową, czy też można mruczeć melodię, czy wreszcie nic nie mówić?" — W każdym razie nie mruczeć melodii. Partnerki bardziej nerwowe doprowadza to do rozpaczy. Rozmowa nie jest obowiązkowa przez cały taniec, ale choć parę zdań wypada jednak zamienić. Dziękując partnerce po tańcu, nie trzeba podawać jej ręki, wystarczy ukłon. Nie należy zostawiać po tańcu partnerki na środku sali, trzeba ją odprowadzić na miejsce.
PS. Bezpośrednio przed tańcem (już na parkiecie) absolutnie NIE całuje się partnerki w rękę. Zwyczaj ten ostatnio się rozpowszechnia zupełnie niepotrzebnie.
Józef K. w Szepietowie. "Przyjechał do nas na kontrolę rewident. Przy powitaniu poprosiłem go, aby „rozpłaszczył się". Koledzy byli zgorszeni tym powiedzeniem..." — Wyrażenie jest niewątpliwie nieco familiarne i nie brzmi ładnie po polsku. Ale ostatecznie przyjazd rewidenta nie jest jakąś podniosłą uroczystością tylko normalnym spotkaniem pracowników, więc w tej sytuacji można było w końcu tak powiedzieć.
Teresa W. w Krakowie. "W zeszłym i w tym roku narzeczony nie przyjechał na moje imieniny, ani nie przysłał podarunku, tylko życzenia. W inne niedziele przyjeżdża..." — Może nie miał funduszów na prezent, a nie chciał przyjeżdżać z pustymi rękami. Oczywiście nierozsądne to, ale cóż robić. Na jego imieniny więc także nie posyłalibyśmy mu prezentu (bo może będzie to dla niego krępujące) tylko najwyżej jakąś drobnostkę i serdeczne życzenia.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
